Przeprowadzka do Włoch - jak zacząć życie we Włoszech?
Czytaj dalejChoć dla wielu z nas jest realizacją sogno nel cassetto – ukrytego marzenia, przeprowadzka do Włoch to ogromne przedsięwzięcie do którego trzeba podejść z mało romantycznym rozsądkiem. Należy przemyśleć wiele aspektów przed podjęciem tej decyzji, często będąc zmuszonym do włoskiego braku pośpiechu, a także dysponując zapasem finansowym.
O tym i o innych kwestiach związanych z przeprowadzką do Włoch możecie posłuchać w rozmowie na naszym kanale YouTube z Natalią (@vitigna_skinlove), która zdecydowała przeprowadzić się na Półwysep Apeniński i tam zbudować swoje życie od nowa.
Warto poznać jej niebanalną historię i dać się zainspirować.
Oto, czego możecie się dowiedzieć w tym odcinku:
- studia we Włoszech – stypendia, podejście do studenta, egzaminy, rekrutacja,
- papierologia podczas przeprowadzki do Włoch,
- nostryfikacja dyplomu – koszty, czas oczekiwania,
- praca farmaceuty w Polsce i we Włoszech – różnice,
- marka kosmetyczna Natalii – własna firma we Włoszech.
Choć podcast został nagrany w języku polskim pojawiają się w nim elementy włoskiego stanowiące tamtejszą rzeczywistość. Jeśli rozważasz rozpoczęcie przygody z językiem Italii, zachęcamy do zapoznania się z ofertą kursów języka włoskiego.
Ze swojej strony mogę dodać, że Natalii słucha się z dużą przyjemnością. W lekki sposób opowiada o swojej przygodzie z przeprowadzką, dzieli się praktycznymi radami, inspiruje i daje do zrozumienia, że z odpowiednią dozą dobrego nastawienia i cierpliwości, moment rozpoczęcia życia we Włoszech, nie musi być trudny.
Jak możecie się domyślać, jedną z rad od Polki mieszkającej we Italii jest odpowiednie przygotowanie językowe. Włosi nie posługują się zazwyczaj biegłym angielskim, dlatego też warto zadbać o naukę języka włoskiego już wcześniej, na etapie przygotowań do zamieszkania we Włoszech. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą nauki języka włoskiego dla początkujących online, która będzie odpowiednia dla zabieganych miłośników Włoch.
Oto lista ważnych kroków, które należy wykonać podczas przeprowadzki do Włoch:
- Permesso di soggiorno – czyli dosłownie zgoda na pobyt. Aby ją otrzymać, należy zgłosić się do 8 dni roboczych po przyjeździe do Włoch do lokalnej Questury.
- Meldunek – otrzymasz go w Comune – Urzędzie Miasta. Pozwala on na korzystanie z praw rezydenta, dostępu do ochrony zdrowia i usług publicznych.
- Codice Fiscale – odpowiednik numeru PESEL. Bez niego ani rusz, jeśli chcesz otworzyć konto bankowe w Italii, wynająć mieszkanie, podpisać umowę o pracę.
Zwróć uwagę, że także podczas przeprowadzki do Włoch z dzieckiem należy wyrobić mu Codice Fiscale, które umożliwi bezpłatne wizyty pediatryczne w wybranej przychodni.
- Dichiarazione di valore – dokument potwierdzający ważność świadectw i dyplomów. Otrzymasz go w Ambasadzie Włoch w Polsce.
- System edukacji we Włoszech – placówki publiczne są darmowe, jednak warto zaznaczyć, że zdecydowanie dominuje w nich język włoski. Podczas przeprowadzki do Włoch z dzieckiem, zadbaj o jego komfort i pomyśl wcześniej o nauce włoskiego.
Aby spełnić oczekiwania każdego z odbiorców poniżej zamieszczam transkrypcję odcinka.
Zachęcam do odsłuchania całego podcastu lub zapoznania się z jego wersją pisemną!
Transkrypcja:
Wstęp
Aga: Cześć kochani, witajcie w kolejnym odcinku naszego podcastu. Naszych rozmów polsko-włoskich na tematy ważne, ale przede wszystkim ciekawe i interesujące. Zapraszamy wszystkich was, którzy jesteście zainteresowani ogólnopojętym tematem Włoch i nauką języka włoskiego. W dzisiejszym odcinku będziemy rozmawiać z Natalią. Witaj Natalia, cześć.
Natalia: Dzień dobry, cześć, cześć wszystkim.
Aga: Dziękuję ci bardzo, że przyjęłaś zaproszenie do dzisiejszego odcinka.
Natalia: Ja dziękuję za zaproszenie, dziękuję.
Aga: Wiem, o czym będziemy dzisiaj rozmawiać, więc myślę, że w tym odcinku będzie naprawdę spora dawka wiedzy, motywacji i inspiracji dla wielu z was.
Natalia: Mam nadzieję, mam nadzieję, że moje doświadczenie okaże się dla kogoś pomocne i może inspirujące.
Aga: Myślę, że to będzie ciekawa rozmowa. Dwa słowa na temat Natalii, z mojego punktu widzenia to farmaceutka, osoba pracująca w aptece, absolwentka enologii we Włoszech, we Florencji i założycielka swojej własnej marki kosmetycznej. Czy o czymś ważnym zapomniałam?
Natalia: Nie, to są takie trzy elementy, które właściwie najlepiej mnie opisują.
Aga: Super.
Plan rozmowy
Aga: O czym będziemy dzisiaj rozmawiać? O tematach, które Natalia zna z doświadczenia i własnej autopsji. Czyli: studiowanie we Włoszech – dość głęboko poruszymy ten temat. Życie we Włoszech pod kątem takiej, powiedzmy, papierologii, czyli przeprowadzki do Włoch. Porozmawiamy sobie o kwestiach dotyczących nostryfikacji dyplomu. Porozmawiamy o tym, czym się różni praca farmaceuty w Polsce i we Włoszech, a różni się, prawda? I to, co mnie najbardziej ciekawi i czego się już nie mogę doczekać, to porozmawiamy sobie też na temat twojej marki kosmetycznej. Taki plan na dziś. To co, lecimy? Gotowa?
Natalia: Lecimy! Tak, gotowa.
Aga: Zapraszamy.
Decyzja o przeprowadzce do Włoch
Aga: Słuchaj Natalia, twoja przygoda z Włochami rozpoczęła się w momencie, kiedy postanowiłaś się tam przeprowadzić na studia, do Florencji, i rozpocząć tam enologię. To nie jest banalne, bo to nie są popularne studia. W twoim przypadku to też nie były twoje pierwsze studia po liceum, prawda? Ty już byłaś farmaceutką i pracowałaś w swoim zawodzie. Czyli tak naprawdę można powiedzieć, że rzuciłaś wszystko i zrobiłaś trochę krok wstecz w swoim życiu, w swojej karierze. Chciałam cię zapytać, co cię do tego zmotywowało? Co cię zmotywowało do tego, żeby to wszystko rzucić i rozpocząć na nowo? Czy to była decyzja ad hoc, czy długo jednak przemyśliwana?
Natalia: Tytułem wstępu, fajne stwierdzenie „krok wstecz”. Pamiętam, że trochę tak się wtedy czułam, kiedy widziałam, jak moi znajomi ze studiów czy ze szkoły pięli się po szczeblach kariery, zarabiali poważne pieniądze, a ja cofnęłam się z powrotem do czasów studenckich. Znowu musiałam się uczyć, zdawać egzaminy, coś co już dawno było za mną. Pracowałam wtedy we Florencji w restauracji jako kelnerka i sommelierka, co było postrzegane jako krok wstecz i cofnięcie się w karierze. Pamiętam, zwierzyłam się wtedy mojej przyjaciółce, która przyjechała mnie odwiedzić. A ona mi powiedziała: „Coś ty, Natalia, jak możesz tak myśleć? Ty spełniasz swoje marzenia, robisz coś dla siebie. To wymaga bardzo dużo odwagi, mało osób by się na coś takiego zdecydowało. W ogóle zabraniam ci tak myśleć!”. I pamiętam, to mi wtedy dało taką fajną dawkę energii i motywacji. Dzisiaj, po 10 latach, absolutnie tego nie żałuję i wcale tego nie widzę jako krok wstecz, tylko jako drogę w stronę rozwoju i spełnienia marzeń. Taka już rada dla wszystkich, którzy się boją zrobić taki, w cudzysłowie, „krok wstecz” – to wcale nie jest takie straszne. Kiedyś się zwróci i będziecie zadowoleni. Jeśli chodzi o decyzję o przeprowadzce do Włoch, to była przemyślana decyzja, planowana. Impulsem było rozczarowanie zawodem farmaceuty. Pamiętam, że stałam w tym okienku i myślałam sobie: „Boże, ja się obudzę za 20-25 lat i ja dalej będę stała w tym okienku”. I nic się w moim życiu nie zmieni, będę coraz bardziej sfrustrowana. Nie było ścieżki rozwoju. Po tych ciężkich 5,5 czy 6 latach studiów, gdzie było bardzo dużo nauki, tej wiedzy, którą zdobyłam, nie wykorzystywałam i byłam trochę sfrustrowana. A że miałam to wielkie marzenie o życiu we Włoszech, które we mnie zakiełkowało jak byłam na Erasmusie w trakcie studiów, no to zaczęłam o tym poważnie myśleć. Zaczęłam się do tego przygotowywać, plus ta pasja do wina, którą w międzyczasie rozwinęłam. Te wszystkie klocki mi się tak fajnie złożyły w całość i postanowiłam się przeprowadzić i studiować enologię, czyli produkcję wina, bo może nie wszyscy wiedzą.
Aga: Czyli poszłaś za marzeniami.
Natalia: Tak.
Aga: Super! To już pierwsza inspiracja dla wielu osób, które boją się tego, szczególnie jeśli w życiu już, powiedzmy, coś osiągnęły. W którymś momencie wróciłaś do farmacji we Włoszech, ale wrócimy do tego za chwilę. Teraz chciałabym cię zapytać, jak wyglądała kwestia językowa, kiedy się przeprowadzałaś? Czy znałaś język włoski?
Natalia: Znałam, tak, i polecam wszystkim przynajmniej podstawowy poziom języka włoskiego znać. Włosi po angielsku tak średnio mówią, dlatego język wydaje mi się, że jest podstawą. Tym bardziej, że wcale nie jest taki trudny. Włoski bardzo szybko można załapać. Ja uczyłam się włoskiego od liceum, miałam świetnego nauczyciela, profesora Koplińskiego, który był cudowny. To jest ważna rola nauczyciela – jeden nauczyciel może zmienić życie człowieka. On zasiał w nas, w grupie włoskiej, ziarno pasji do Włoch i języka włoskiego. To był chyba jeden z dwóch przedmiotów w liceum, którego ja się naprawdę uczyłam z lekcji na lekcję, bo on był inspirującym nauczycielem, ale też wymagającym, więc trzeba było się uczyć. On do nas mówił po włosku, przychodził na lekcję i mówił. Więc trzeba było się uczyć, żeby zrozumieć, co nauczyciel do ciebie mówi. To było bardzo fajne. Także już wtedy zakiełkowała we mnie miłość do Włoch i włoskiego. Później, po liceum, chciałam kontynuować naukę, więc chodziłam na kursy i do instytutu włoskiego w Krakowie, a później miałam prywatne lekcje z Włochem, z native speakerem. Takie konwersacje, które miały mnie przygotować do życia we Włoszech.
Jeśli tak jak Natalia pragniesz rozgadać się przed wyjazdem do Włoch, zerknij na ofertę konwersacji po włosku, które będą podtrzymywały twój dotychczasowy poziom języka i nadadzą ci włoskiego sznytu poprzez ćwiczenie rozmów w luźnej atmosferze.
Studia we Włoszech podczas przeprowadzki do Włoch
Aga: Dobra, Natalia, studia we Włoszech. Pierwsza kwestia: rekrutacja. Jak wygląda proces rekrutacyjny? Czy jest jednolity w całych Włoszech, czy zależy od uczelni?
Natalia: Zależy od uczelni i od kierunku, który wybieramy. Są kierunki, które mają nieograniczoną liczbę studentów, jak enologia, a są takie, które tę liczbę mają ograniczoną, jak na przykład medycyna. Wtedy jest egzamin wstępny i dana ilość najlepszych wyników z tego egzaminu się dostaje, a reszta nie. Enologia miała nieograniczoną liczbę studentów, więc egzaminu wstępnego nie było. Był test wiedzy, trochę matematyczno-chemiczno-naukowej, na logiczne myślenie, ale od tego nie zależało, czy się dostaniesz. Jak komuś źle poszedł, miał po prostu dodatkowe zajęcia z matematyki na pierwszym semestrze.
Aga: A koszty studiów? Studia we Włoszech są płatne, prawda? Ale to też nie jest tak, że wszyscy płacą tyle samo. Czy mogłabyś nam powiedzieć, od czego to zależy, ile studenci płacą i czy mogą liczyć na jakieś formy wsparcia, na stypendia?
Natalia: Tak. Koszt studiów zależy od dochodu, jaki dana rodzina osiąga. Wylicza się wskaźnik ISEE na podstawie przychodów, dochodów, tego co się posiada w rodzinie. I na podstawie tego jest jakaś kwota do opłacenia rocznie lub semestralnie. W moim przypadku, jak przyjechałam znikąd, nie pracowałam nigdy we Włoszech, to ten wskaźnik był równy zero. Więc płaciłam podstawową opłatę 150 euro rocznie. W kolejnych latach też była niska, bo jako kelnerka nie zarabiałam dużo, sama się utrzymywałam, więc płaciłam minimalną kwotę.
Aga: Czyli to nie jest największa z opłat, które poniosłaś.
Natalia: Tak, tak. Opłaca się być biednym.
Aga: Natalia, powiedz mi, jakie są największe różnice między studiami w Polsce i we Włoszech?
Natalia: Mam wrażenie, że we Włoszech było trochę łatwiej. W Polsce studentów traktuje się jak dorosłych, więcej się od nich wymaga, samodzielnej pracy. We Włoszech studenci to ciągle dzieci i jest takie opiekowanie się nimi. Jest też różnica w podejściu do egzaminów. W Polsce, na farmacji, był pierwszy termin, drugi, a później kaplica. A we Włoszech jest termin czerwcowy, sierpniowy, wrześniowy, i student może sobie wybrać, kiedy chce zdawać, kiedy ma czas się uczyć. Nie jest to kategoryzowane jako lepszy czy gorszy termin, chodzi o to, żeby zdać. Jest luźniej. Na zajęciach nikt nas nie odpytywał, nie było kartkówek, niezapowiedzianych kolokwiów. Dużo zajęć było nieobowiązkowych. Ważne, żeby zdać egzaminy. Skala ocen jest inna. U nas od 2 do 5, a tutaj są punkty od 1 do 30. Egzamin jest zaliczony od 18 punktów, więc łatwo go zdać. Co ciekawe, u nas na egzaminy ubieramy się na galowo, z szacunku do profesora. A ja przychodzę na pierwszy egzamin odwalona, w spódniczce, a reszta studentów w dresach, w dżinsach, luz. To mnie zaskoczyło.
Przeprowadzka do Włoch i życie all’italiana
Aga: Jak wygląda życie studenckie we Włoszech? Mamy jakiś obraz życia studenckiego w Polsce.
Natalia: Podobnie. Poza imprezami i życiem studenckim, jest też styl życia. To, jacy Włosi byli sympatyczni, jak mnie przyjęli, jak ludzie się do siebie uśmiechają. Było tyle słońca. Poczułam się tam cudownie i pomyślałam, że to jest moje miejsce. I później już do tego dążyłam. Jak spełniłam to marzenie, to we Florencji wpadłam w tryb przetrwania. Praca, studia, dom, życie, ogarnianie. Już się nie zastanawiałam, tylko chciałam przetrwać.
Aga: Powiedz mi, w którym momencie poczułaś, że to jest twoje miejsce na ziemi i nie myślisz o powrocie do Polski?
Natalia: Złapałam tego bakcyla na Erasmusie. Było cudownie. Tam pomyślałam, że chciałabym się tu kiedyś przeprowadzić.
Aga: Co trzeba załatwić, żeby legalnie mieszkać we Włoszech?
Natalia: Trzeba zacząć od mieszkania i zameldowania, bo to jest ważne do wyrobienia wszystkich dokumentów. Przestroga: nigdy nie płaćcie za mieszkanie przez internet, nie widząc go, bo jest bardzo dużo oszustw. Znajdźcie kogoś, z kim się umówicie na oglądanie, i wtedy załatwiajcie formalności. Później trzeba wyrobić codice fiscale, czyli taki nasz PESEL. To można zrobić na początku, bez zameldowania. Oczywiście dowód osobisty. Jako obcokrajowiec dostaje się dowód, który nie jest ważny przy podróżach, więc trzeba mieć polski dowód. Do wyrobienia włoskiego dowodu potrzebne jest zameldowanie. Lekarz rodzinny, karta SIM, i praca.
Aga: Ubiegasz się o obywatelstwo?
Natalia: Tak. Złożyłam podanie 1,5 roku temu i czekam. Dzwonili do mnie na oddawanie odcisków palców, więc ktoś to przeczytał. Minimum to 2 lata czekania.
Aga: Jak długo trzeba mieszkać we Włoszech, żeby móc starać się o obywatelstwo?
Natalia: Są różne rodzaje. Trzeba mieć ileś lat przepracowanych i odprowadzane składki. Myślę, że nie mniej niż 10. Ja złożyłam przez małżeństwo. Dwa lata po ślubie, mieszkając we Włoszech, można złożyć wniosek.
Praca Farmaceuty
Aga: Wróciłaś do pracy farmaceuty w aptece. Czym się różni praca w aptece w Polsce i we Włoszech?
Natalia: Różni się. Ostatni raz pracowałam w Polsce 10 lat temu, w czasach ręcznie wypisywanych recept. To co mogę zauważyć, to że we Włoszech farmaceuta więcej może. To jest dobre dla pacjentów i dla farmaceutów, bo czuję, że pomagam. Jak ktoś przychodzi z zaropiałym okiem, mogę wydać krople z antybiotykiem. W Polsce to było odsyłanie do lekarza. Tutaj mogę też dać globulki na infekcje intymne z lekiem przeciwgrzybiczym czy antybiotykiem, a w Polsce był z tym problem. To jest związane z ogromną ilością reklam leków i suplementów w Polsce. Pacjenci sugerują się telewizją i wiedzą lepiej. We Włoszech tego nie ma.
Aga: To daje większą satysfakcję.
Natalia: Tak, zdecydowanie. Jest bardziej rozwijająca. W aptekach we Włoszech robimy EKG, zakładamy holter na ciśnienie czy kardiologiczny. Oczywiście nie analizujemy wyników, ale to ułatwienie dla pacjenta, który nie musi iść do szpitala.
Aga: I w związku z tym musiałaś nostryfikować swój dyplom.
Natalia: Tak, to był skomplikowany proces. Musiałam złożyć podanie do Ministerstwa Zdrowia i zebrać masę dokumentów: dyplom, suplement, prawo wykonywania zawodu – wszystko przetłumaczone przez tłumacza przysięgłego, podbite przez sąd. Do tego zaświadczenia z okręgowej i naczelnej izby aptekarskiej o niekaralności, o zgodności wykształcenia z dyrektywą europejską. Chyba 5 papierków. Wszystko trzeba było opłacić i na wszystko czekać. Dokumenty mają ważność 3 miesiące, więc trzeba było wszystko zebrać w tym czasie i wysłać. Ministerstwo ma 3 miesiące na rozpatrzenie. Rozpatrzyli negatywnie za pierwszym razem, bo wysłałam wszystko w jednym PDF-ie, a miało być w osobnych. Minęły 3 miesiące, dokumenty straciły ważność i zabawa od nowa. Za drugim razem się udało. W międzyczasie jeszcze wyszłam za mąż, więc zmieniłam nazwisko, a Włoszki tego nie robią. Dla nich to dziwne, jakbym nie szanowała swojej rodziny. Więc musiałam jeszcze dołączyć certyfikat małżeństwa. Cały proces trwał około roku.
Marka kosmetyczna
Aga: Dobra, przejdźmy do tematu, na który ja czekam osobiście, czyli twoja marka kosmetyczna. Pracowałaś w laboratorium. Skąd pomysł na otwarcie własnej marki i wiara w to, że przy tak ogromnej ilości kosmetyków na rynku, twój konkretny produkt znajdzie swoją niszę?
Natalia: To było moje marzenie, schowane gdzieś w szufladzie. Moi rodzice mieli sklep kosmetyczny. Dorastałam w tym magicznym, kolorowym świecie. Widziałam, ile radości sprawia kobietom zakup kosmetyków. Idąc na farmację, powiedziałam mamie, że chcę być jak dr Irena Eris, która też jest farmaceutką, i kręcić kremy. Potem życie, chaos, przeprowadzka, praca, schowałam to marzenie. Ale pielęgnacja zawsze była moją pasją. Dużo o tym czytałam, robiłam kursy, nawet podyplomowe ze składników kosmetycznych. Kiedy miałam dość dojazdów do Mediolanu i stałam w korkach, rozmyślając o życiu, wróciły do mnie te kosmetyki. Pomyślałam, że mam fajną bazę farmaceutyczną, pasję pielęgnacyjną i żal mi było tej wiedzy o winorośli i winie. Połączyłam to wszystko w kosmetyki inspirowane włoską winnicą, w których główne skrzypce grają surowce otrzymywane z winorośli. Rzuciłam się na to.
Aga: Czy zainspirowały cię Włoszki i ich sposób pielęgnacji?
Natalia: Trochę nie, bo to chyba mit, że one tak bardzo dbają o skórę. Nie mają takiej wiedzy jak Polki, nie interesują się tym tak bardzo. Na przykład ochrona przeciwsłoneczna – u nas się o tym mówi, a tutaj właściwie jej nie używają, może poza dwoma tygodniami wakacji. Dlatego skierowałam kosmetyki na rynek polski, bo Polki bardziej je docenią.
Jeśli Ty w wakacje planujesz opalać się na włoskich plażach, nie zapomnij o naszych wakacyjnych kursach włoskiego online, które pomogą Ci z łatwością komunikować się z Włochami.
Życie we Włoszech – minusy i tęsknoty
Aga: Jakie są, według ciebie, minusy życia we Włoszech, których nie jesteś w stanie tolerować?
Natalia: Na pewno nie mogę się przyzwyczaić do popołudniowej siesty, że wszystko jest zamknięte między 12:00 a 15:00. Zazwyczaj wtedy czegoś potrzebuję albo mam czas coś załatwić. Urzędy, sklepy – wszystko zamknięte. Także te rygorystyczne pory posiłków. Obiad musi być o 12:30. A ja jem, jak jestem głodna. Jak ktoś do mnie dzwoni o 15:00 i pyta co robię, a ja jem, to słyszę: „O tej godzinie?! Co się stało?!”. Ale mój mąż taki nie jest, więc pod tym względem mam ułatwione życie.
Aga: Czy jest coś z Polski, czego brakuje ci we Włoszech?
Natalia: Rodziny i bliskich. Z rzeczy materialnych do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale bez mamy, taty, siostry jest ciężko. Ale jesteśmy na linii, często przyjeżdżam do Krakowa. Z rzeczy spożywczych brakuje mi sera białego, naszego twarogu. Włochy, kraj serów, a takiego twarogu nie mają. I śmietany 18%, gęstej, kwaśnej. Ale na szczęście otworzył się u mnie w okolicy ukraiński supermarket i jest i ser, i śmietana, i nawet majonez kielecki! Więc jestem w pełni usatysfakcjonowana.
Aga: Robisz wyprawkę i zabierasz.
Natalia: Tak. Już moja mama o tym myśli i wracam z plecakiem pełnym słoików.
Zakończenie
Aga: Super Natalia, bardzo dziękuję ci za tę rozmowę.
Natalia: Ja dziękuję, dziękuję bardzo.
Aga: Dziękuję ci jeszcze raz, że przyjęłaś zaproszenie. Myślę, że to była fajna, inspirująca dla wielu osób rozmowa.
Natalia: Ja mam jeszcze mnóstwo rzeczy, które mogłabym opowiedzieć.
Aga: Ja mam mnóstwo pytań, które mogłabym ci zadać. Może jeszcze się kiedyś spotkamy. Myślę, że to było po pierwsze inspirujące, a po drugie była spora dawka wiedzy konkretnej.
Natalia: Cieszę się, mam nadzieję, że komuś to się przyda. Może kogoś zainspiruje, ktoś się odważy przeprowadzić. Jakbyście mieli jakieś pytania, piszcie do mnie śmiało.
Aga: Wrócimy oczywiście z odnośnikiem do twojego Instagrama. I wam wszystkim też dziękujemy za obejrzenie naszego odcinka. Mam nadzieję, że znaleźliście tam ciekawe, inspirujące treści. Będziemy wdzięczni za każde serduszko, komentarz. Jeśli macie pytania, zapraszamy do komentowania. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale jeśli chcecie być na bieżąco, subskrybujcie nasz kanał i kliknijcie dzwoneczek. Dzięki wielkie, do zobaczenia!
Natalia: Dzięki, pa pa!
Aga: Ciao.
Mam nadzieję, że odcinek przybliżył Wam temat przeprowadzki do Włoch i zainspirował do realizacji marzeń. Jeśli poczułeś chęć zagłębienia się we włoskie życie, zwyczaje i kulturę nie zapomniaj, że prawdziwą przepustką do włoskiego dolce far niente jest język. Zachęcam do zerknięcia na ofertę lekcji języka włoskiego dla początkujących, które przygotują Cię zarówno do przeprowadzki do Włoch, jak i do luźnej komunikacji podczas wyjazdów do Bel Paese.
Źródła:
Kamila Morawska
Może Cię zainteresować:
Owoce i warzywa po włosku
Włochy to kraj, w którym jedzenie jest wyrazem kultury, tradycji, pasji oraz stylem życia. Podróżując po półwyspie Apenińskim, wizyta na lokalnym targu (il mercato) lub zamawianie posiłku w prawdziwej włoskiej trattorii to niepowtarzalne doświadczenia zmysłowe, ale...
Zwroty po włosku w restauracji
Włochy to kraj, który niezmiennie kojarzy się z niezwykłą kulturą, słońcem, pięknymi krajobrazami i przede wszystkim wyśmienitą kuchnią. Podróż do Rzymu, Mediolanu, Florencji czy na sycylijskie wybrzeże nie byłaby pełna bez wizyty w lokalnej trattorii, osterii lub...
Ciekawostki o Wenecji – 20 interesujących faktow
Leżąca w północno-wschodnich Włoszech Wenecja to jeden z najchętniej odwiedzanych zakątków kraju, przyciągający turystów z całego świata swoją niepowtarzalną architekturą. Ciężko odmówić uroku fenomenalnej architekturze, która zdaje się przeczyć prawom fizyki. Spacer...
Zobacz inne artykuły:
